niedziela, 26 czerwca 2016

Deszczowa niedziela, czyli za co lubimy przedszkole

Lubicie przedszkola Waszych dzieci? Nasze od czterech lat daje radę ;) Co cieszy mnie niezmiernie, bo przed nami jeszcze dwa, trzy lata wspólnej przygody. Najfajniejsze oczywiście są ciocie. Nasi chłopcy każdego dnia wpadają do budynku z uśmiechem, a trzyletni Je zaczyna i kończy dzień uściskaniem ukochanej opiekunki. Dla pięcioletniego Jo ważniejsi są już koledzy i to, że za chwilę idzie do szkoły ;)
A imprezy! W ciągu roku jest ich cała masa, ale nasza ulubiona to doroczny rajd z okazji Dnia Ojca. Wszystkie chętne rodziny pakują się do swoich samochodów, po czym kierując się wskazówkami i wykonując zadania, pędzą ku tajnemu miejscu piknikowemu. Tam, u mety, dorośli rozprawiają przy kiełbaskach z grilla lub smakołykach z wiklinowych koszy, podczas gdy dzieci krzyczą, biegają lub zwyczajnie taplają się w błocie, którego dziś było mnóstwo. Wróciliśmy umorusani i zadowoleni, mówiąc krótko - udaną mieliśmy niedzielę, prawda?


 To nasza samochodowa naklejka. Je trzymał ją i za nic nie chciał oddać...

Dzięki zadaniom dzieciaki poznają najbliższą okolicę. Rodzice również bywają zaskoczeni...

Jedna z największych atrakcji - krowy w lesie. Tato, a co one tu robią? No właśnie, co?
 
 
Lotnisko w Biernatkach - mieszkamy tak blisko, a byliśmy pierwszy raz!
 
Nasz kosz piknikowy opustoszał błyskawicznie, na sfotografowanie zawartości pudełek nie było szans. A mieliśmy same pyszności - bułeczki pizzowe, kalarepkę, kolby kukurydzy, czereśnie...