wtorek, 4 sierpnia 2015

Kalabria - słońce, morze i pyszne jedzenie!

Co roku w drugiej połowie sierpnia przedszkole chłoców jest zamknięte, wiemy więc kiedy planować krótki, wakacyjny wyjazd, ale nigdy z wyprzedzeniem nie myślimy dokąd pojedziemy. Jeśli będzie pogoda, można z namiotem jechać nad Bałtyk. Gdy trafi się fajna okazja lotnicza, można wyskoczyć gdzieś bliżej lub dalej. Albo po prostu wsiąść w samochód i pojechać przed siebie.
Pierwszy wolny tydzień chłopców spędziłam w pracy. Malcy tymczasem jeździli z tatą a to nad jezioro, a to na wieżę widokową, a to do lasu. W połowie tegoż tygodnia zaczęliśmy rozważać gdzie by tu jechać i po raz kolejny okazało się, że śledzenie różnych stron www i na fb ma głęboki sens - trafił się lot z Poznania do Lamezii w bardzo przyjemnej cenie! I tak oto wczesnym niedzielnym rankiem stawiliśmy się na lotnisku, by po trzech godzinach wylądować w Kalabrii. To jeden z najuboższych regionów Włoch, co widać po stanie dróg, budynków, po śmieciach zalegających na niektórych drogach. Podobno główną przyczyną tej biedy i zaniedbania jest intensywnie działająca na tym obszarze  już od XIX wieku mafia, 'Ndrangheta.
My jednak wróciliśmy zachwyceni tą częścią Kalabrii, którą tym razem zobaczyliśmy. Zamieszkaliśmy w nadmorskim miasteczku Parghelia w wygodnym bungalowie położonym na klifie z widokiem na wulkan Stromboli,  po klifie wygodną ścieżką można było zejść, a w razie ataku lenistwa nawet zjechać busikiem (jakieś 200 metrów) na plażę. Kamienistą, i owszem, nawet bardzo, ale zupełnie nie było to uciążliwe, a wręcz dostarczało chłopcom uciechy, bo nie ma jak rzucanie kamieniami do wody, aż do zdarcia skóry z kciuka! Mieliśmy również basen z odpowiednią dla dzieci głębokością, a słońce świeciło każdego dnia - idealne warunki do wypoczynku z przychówkiem! Do tego kuchnia włoska w najlepszym wydaniu: pizza i pasta to oczywistość, ale oprócz tego świeżutkie ryby i owoce morza (genialne ośmiorniczki!), doskonała oliwa, soczyste owoce, przepyszne lody, lokalne wino...
Podsumowując - chłopcy zachwyceni morzem, basenem, jedzeniem i tym, że każdego wieczoru profilaktycznie mogli napić się coli, dorośli zachwyceni, bo dzieci zajęte sobą pozwalały czytać, rozmawiać, pływać, a schłodzone białe wino wieczorem smakowało wybornie. Prawdziwie kalabryjskie dolce fair niente!



















  • Edy

2 komentarze: