piątek, 20 listopada 2009

Semuc Champey


Dojechalismy do Semuc Champey. Szef noclegowni po uslyszeniu skad jestesmy od razu nam zapowiedzial, ze z Polakami rumu juz nie pije. I ze nauczyl sie, ze jego salud! to po polsku na zdrowie! Sebastian zostawil po sobie piekne wspomnienia :)))

Nastepnego dnia o 9:30 wyprawa do jaskini, godzina w jedna i godzina w druga strone. Od poczatku brodzi sie po kostki (badz po kolana w przypadku przewodnika - Gwatemalczycy sa bardzo nieduzi), w reku trzymajac swiece, by oswietlic sobie droge. Nastepnie robi sie coraz glebiej, znow plycej i nagle traci sie grunt i trzeba plynac - wciaz ze swieca. Dodam, ze nikt nas o tym nie uprzedzil, co wiecej - nikt nas nawet nie zapytal czy umiemy plywac! Standardy bezpieczenstwa roznia sie tu od tych europejskich :) Takich basenow bylo kilka plus liczne drabinki, wodospady i spiace  w roznych zakamarkach nietoperze. Przezylismy, nawet uznalismy, ze to ciekawe doznanie bylo, ale w trakcie  wedrowki kilka razy strach zagladal nam w oczy.

Za to powrot byl rewelacyjny - na brzegu rzeki, ktorej wody wypelniaja jaskinie, zapakowalismy sie do wielkich gumowych kol i z pradem splynelismy prosto do naszego bungalowu.

A po mniej wiecej godzinie sprawilismy sobie nagrode - przez paskudny metalowy brudnozolty most przeszlismy na druga strone rzeki, poszlismy ostro pod gorke i trafilismy do wlasciwego Semuc Champey. Plotka o zrodlach okazala sie nieprawdziwa, ale jest tam kilka basenow, w kazdym woda w innym kolorze - turkusowa, seledynowa, blekitna, czysta i przejrzysta, zachecajaca do kapieli. Spedzilismy tam ponad 3 godziny, plywajac, skaczac z miniwodospadow, siedzac na skalach, czytajac, opalajac sie i ogolnie relaksujac. Po takim dniu piwo smakuje doskonale! Zwlaszcza z recznie robiona czekolada, ktora sprzedaly nam 5-letnie dzieciaki. Kupilismy mleczna i z gpzdzikami i kardamonem. Pycha!!


No i na koniec najnowsze zdjecie z Flores, dokad dotarlismy po kolejnym dniu w spedzonym autobusiku:

1 komentarz:

  1. Super! wlasnie takich miejsc szukalam, na pewno sie tam wybiore

    OdpowiedzUsuń